Gazeta.pl > Rowery >  informacje

Kilka powodów dla których rower jest lepszy niż narty

25.01.2012 11:32
A A A Drukuj
Z dużym opóźnieniem, ale w końcu przyszła zima. Setki osób, stają więc przed dylematem - rower czy narty. Moim zdaniem odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna.

A brzmi ona: rower oczywiście. Nie zrozumcie mnie źle - narty to nie jest zły sport. Tak naprawdę to bardzo fajna dyscyplina. Tyle, że rower po prostu jest lepszy.

Zobacz też dlaczego narty są lepsze od roweru na narty.sport.pl

Zacznijmy od początku. Rower jest o tyle lepszy od nart, że jest to sport całoroczny. Jest lato - nie ma problemu. Bezśnieżna zima - tym lepiej. Trwa burza śnieżna - nadal możemy jeździć (wtedy nawet po chodnikach). Narciarze zaś większą część roku spędzają na modlitwach o śnieżną zimę lub zwiedzaniu świata (bynajmniej nie na nartach) w poszukiwaniu choć odrobiny białego puchu. Rowerem można jeździć po gołej ziemi - na nartach nie bardzo. Poza tym, co to jest "zagrożenie lawinowe"?

Rowerzystki odpoczywające na trawie.Drugi temat to zimno. Powiem wprost - nie lubię go i nie jestem w tym osamotniony. Na szczęście jeżdżąc rowerem mogę w lato ubrać się w krótkie spodenki i rozkoszować się panującym wokoło upałem. Jeżdżąc rowerem mogę nawet złapać opaleniznę. Mogę wziąć do plecaka batona, albo napój bez stresu, że zamarznie i nie będę mógł z niego skorzystać. Mogę w końcu pojechać nago na demonstrację i wrócić z niej bez odmrożeń grożących amputacją. Albo obserwować ładne, szczupłe cyklistki wypoczywając w cieniu drzewa, przy jednej z głównych tras rowerowych. Narciarze natomiast, by nie zamarznąć muszą wyglądać jak Bibendum. Nierzadko ich płeć można odgadnąć tylko po kolorze kombinezonu.

Kolejna podstawowa sprawa - grawitacja. Powiedzmy sobie to wprost: My jej nie potrzebujemy. Możemy jechać z górki, napędzani siłą przyciągania ziemi. Ale możemy też bez problemu jechać po płaskim, albo pod stromą górkę. My zdobywamy szczyty. Narciarstwo zjazdowe bez wyciągów oznaczałoby 5 minut przyjemności i godzinę wchodzenia pieszo z nartami na ramieniu.

Pokazy ewolucji rowerowych na targach Rowery 2012 w Warszawie. / fot. Rafał Muszczynko

Mało tego, gdyby wyłączyć siłę przyciągania całkowicie, też byśmy się specjalnie nie zmartwili - po prostu zaczęlibyśmy latać (jak Goosamer Albatros) lub wykonywać jeszcze fajniejsze tricki w powietrzu niż obecnie. A narciarze? No cóż, oni bez grawitacji nie istnieją :P

Popatrzmy też na sprzęt narciarski. On po prostu nie jest zabawny. W rowerze mogę grzebać całymi godzinami - regulować hamulce, przerzutki, wymieniać osprzęt, kupować kolejne części i akcesoria. Na spotkaniu z kumplami możemy godzinami rozprawiać o wyższości napędu dziewięciorzędowego nad ośmiorzędowym, standardach korb, albo (nie)kompatybilności większości przerzutek SRAM z Shimano. Możemy kłócić się o to czy lepsze są grip-shifty (manetki obrotowe), czy rapid-fire i jak zmiana ciśnienia w amortyzatorze wpłynie na poprawę pracy zawieszenia na wysokości 2000m nad poziomem morza. W końcu, mogę spokojnie składać kolejny rower w domowym zaciszu, tygodniami dobierając i starannie montując kolejne elementy osprzętu. W porównaniu z tym wszystkim, narta to po prostu zwykła deska - obdarta z całej tej frajdy.

Daniel Chojnacki - oficer rowerowy Wrocławia to przykład osoby nie tylko dojeżdżającej do pracy rowerem, ale i na nim pracującej/ fot. Maciej Świerczyński

No i dochodzimy do kwestii najważniejszej - użyteczności. Na rowerze mogę jechać do pracy nawet jeżeli nie mieszkam na biegunie. Mogę wyjechać na ulicę i mój rower będzie tam jak najbardziej na miejscu. Rowerem mogę wybrać się na wycieczkę, albo na kilkutygodniową wyprawę do słonecznej Grecji lub Libii (podobno ostatnio ceny spadły). Rowerem mogę przewieźć zakupy, dziecko, albo nawet jakiś mebel. Rower może mi służyć nie tylko jako narzędzie rekreacji, ale także środek codziennego transportu, albo narzędzie pracy.

Poza tym na rowerze mogę usiąść, a nawet się położyć. Usiądź na nartach, a skończysz z tyłkiem mokrym od śniegu i przeziębieniem. Połóż się na nich podczas jazdy, a istnieje prawdopodobieństwo, że zostaniesz rozjechany przez ratrak.

Inspiracją do stworzenia tego tekstu była historyczna strona Zbooya. Znajdziecie na niej jeszcze wiele powodów, z powodu których, warto wybrać rower zamiast nart.

Rafał Muszczynko

Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (8)

  • avatar

    Gość: Neverhood

    0

    Zaraz, zaraz. A gdzie o frajdzie jadąc rowerem po śniegu? Przecież niektórzy czekają, aby się poślizgać.

    A rowerzyści też zjeżdżają po tych samych trasach co narciarze. Tak, też w zimie , ośnieżonym stoku i też w dół na rowerze ;-)

    Po założeniu kolców można zrobić z roweru łyżwy i udać się bezpiecznie zamarzniętym strumykiem.

  • avatar

    Gość: krzynio

    0

    A po ile pomidory?

  • avatar

    Gość: roweroraffi

    Oceniono 2 razy 0

    Racja, poprawione.

  • avatar

    Gość: gom1

    Oceniono 2 razy 0

    No i bardzo dobrze: ubrać SIĘ w spodenki. A nie "ubrać spodenki" bez SIĘ - czaisz różnicę? :-)

  • avatar

    Gość: roweroraffi

    Oceniono 2 razy 0

    Stąd ubranie ubraniem nazywamy nie zakładania, a nie od ubierania się? ;-)

    Słownik Języka Polskiego dopuszcza formę "ubrać się", jakkolwiek by Ci się to nie podobało: sjp.pwn.pl/szukaj/ubrać

  • avatar

    Gość: gom1

    Oceniono 2 razy 0

    Raffi, kolejny raz: UBIERA to się choinkę na święta. A spodenki to Ty możesz co najwyżej ZAŁOŻYĆ ;-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Mazovia Blog
    Zagoń rower do roboty!

      Najczęściej czytane

      Najczęściej wyszukiwane

        Miasta dla rowerów
          Wiosna, więc wskakuj na rower
            Coca-Cola Lider Animator