Skomentuj:
Komentarze (6)
-
Nikt nie promuje, nikt nie nakazuje. Chodzi o to, by ci co mają nie byli karani.
O dopuszczenie możliwości posiadania. Bo teraz to zakazane. -
Ja was przepraszam, ale o ile promowanie odblasków jest jak najbardziej ok., pod czym ja się podpiszę obiema ręcyma i nogyma, o tyle stanowcze nie... a nawet NIE... przeciw jakimkolwiek rozwiązaniom prawnym zwalniającym kierujących z myślenia i używania oczu. Sorki, ale najeździłem się jak głupi samochodem i co widziałem to moje. Jak ktoś ślepy, nie powinien jeździć. Jak nie rozumie, że czasem trzeba zwolnić, żeby dać sobie ewentualny czas na reakcję, także nie powinien jeździ.
-
Niemcy czy Duńczycy nie mają przepisów dotyczących przyczepek dla dzieci. Wyszli z całkiem zdrowego założenia, że żaden rodzic nie chce zabić swojego dziecka, więc temat wyposażenia przyczepek można zostawić rynkowi. A rodzice sami kupią to, co bezpieczne.
Co do odblasków - ich nigdy za mało. Nie nakazujmy ich, ale jak ktoś już ma oponę z paskiem odblaskowym, albo folię odblaskową na ramie, to nie powinien być za to karany.
Konsultacje społeczne zaś - cóż, już były. Organizacje rowerowe złożyły uwagi, w większości te same co moje z artykułu. Co się z tymi uwagami stanie? Zobaczymy. -
Aby znowu nie wyszło jakieś urzędnicze szkaradztwo (ostatnich przykładów nie brakuje – refundacja leków, egzaminy na prawa jazdy itd.) trzeba mocno przypilnować, aby doszło do naprawdę szerokich konsultacji społecznych dotyczących projektowanego rozporządzenia. W ramach tych konsultacji powinno się uwzględnić opinie środowiska rowerowego, doświadczeń naszych i z innych krajów oraz zdrowy rozsądek.
Odblaski boczne, tak jak i kamizelka odblaskowa oraz odzież rowerzysty z elementami odblaskowymi nikomu nie zaszkodzą. Ale nie można popadać w przesadę – np. samochody osobowe nie mają bocznych odblasków, a są w nocy zauważalne z boku dzięki swojemu oświetleniu (przednim i tylnym). To sami może być z rowerem, lecz trzeba określić co najmniej wymagane natężenie tego oświetlenia, bo z boku nie można porównywać odpowiednio szerokiej smugi światła z przyzwoitego przedniego (jak również tylnego) reflektorka rowerowego ze słabą diodą bez odpowiedniego rozbłyśnika o bardzo wąskim kącie rozproszenia.
Zakaz montażu przedniej lampki na kierownicy jest nierozsądny i wręcz niepoważny. Czołówki trzeba potraktować, tak jak w krajach bardziej "zroweryzowanych".
To samo dotyczy projektowanych zapisów dotyczących hamulców i przyczepek jednośladowych. Przepisy dla dyszli przyczepek, które proponują urzędnicy powinny dotyczyć wyłącznie przewozu dzieci w przyczepkach dwuśladowych.
A może najprostszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem byłoby pełne skorzystanie z doświadczeń niemieckich, duńskich itd. a nie tworzenie nowych przepisów z ryzykiem nieuniknionych, jak zawsze u nas błędów?
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX


Nowa wersja dokumentu, opracowywana właśnie przez Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej zawiera szereg pozytywnych zmian.
Poprawy nie doczekał się też zapis ograniczający wysokość montażu lampek w rowerze. Sprawia to, że posiadacze części rowerów trekingowych, górskich z amortyzatorami i miejskich oraz miłośnicy "czołówek", wciąż nie będą się mieścić w ramach przepisów. I to pomimo tego, że ich rowery są doskonale oświetlone, widoczne i nie stwarzają żadnego zagrożenia.


![7 tygodni na rowerze: Moja rowerowa Warszawa [BLOGI]](http://bi.gazeta.pl/im/5/7105/z7105725D,7-tygodni-na-rowerze--Okazuje-sie--ze-moze-zmienic.jpg)












