Przesiadła się na rower. Z wózka inwalidzkiego!

Monique van der Vorst startowała przez lata na rowerze napędzanym za pomocą rąk. Teraz, przesiada się na klasyczny rower szosowy. I nadal będzie startowała w wyścigach!

W rowerowym światku pełno jest niesamowitych historii. Jedną z najbardziej niezwykłych, jest historia Monique van der Vorst. Mając zaledwie 13 lat przeżyła ona drobny z pozoru wypadek (skręcenie kostki), który uczynił ją niepełnosprawną. Nikt nie był w stanie wytłumaczyć jej co tak naprawdę było przyczyną paraliżu nóg. Faktem jest jedynie, że stało się to po operacji skręconej kostki.

Van der Vorst nie poddała się jednak. W wieku 15 lat zaczęła startować w wyścigach rowerów z napędem ręcznym (tzw. handbike-ów). Z czasem zdobyła trzy tytuły mistrza świata w tej dyscyplinie.

Holenderka była na najlepszej drodze do medalu w Paraolimpiadzie w 2012 roku, gdy wiosną 2010 roku, podczas treningu na swoim rowerze, została trącona przez inny rower i wywróciła się przy dużej prędkości. Podczas powypadkowej rehabilitacji Monique van der Vorst zaczęła najpierw odczuwać mrowienie i skurcze w nogach. Później zaczęła też stopniowo odzyskiwać utraconą władzę nad dolnymi kończynami.

- Po wypadku zaczęłam mieć skurcze nóg. Przestraszyło mnie to, nie wiedziałem, co się dzieje. Mój stan pogorszył się, ale pewnego dnia poczułam lekkie swędzenie w lewej nodze - wyznała Monique na łamach portalu sport.cas.sk.

To, co dla wielu niepełnosprawnych byłoby wielkim szczęściem, niemal nie zrujnowało kariery van der Vorst. Z racji na wracającą sprawność nóg, kolarka nie mogła już być dopuszczona do startów w wyścigach dla osób z niepełnosprawnością.

Rozwiązanie okazało się zadziwiające. Kolarka, z roweru dla niepełnosprawnych przesiadła się wprost na rower szosowy. Kilka dni temu Monicue van der Vorst podpisała kontrakt z grupą Rabobank. Będzie ścigać się w kobiecej, profesjonalnej drużynie kolarskiej.

Monique ma jeszcze wiele nauczyć, ale jestem pewny, że reszta dziewczyn może się równie dużo nauczyć od Monique" - powiedział dyrektor kobiecego zespołu Rabobank, Jeroen Blijlevens - Ona ma odpowiednią psychikę i silną wolę walki. Udowodniła to w czasie swojej kariery sportowej. Teraz chciałaby spróbować walczyć w wyścigach szosowych. Będziemy ją wspierać, by mogła to osiągnąć."

Sama Van der Vorst także jest szczęśliwa z podpisania kontraktu - Jestem zaszczycona, że mogę rozwijać się pod skrzydłami Rabobank. Ten zespół zapewni mi duże doświadczenie i wiedzę. Myślę, że będę mogła się wiele nauczyć od Marianne Vos.

Losy pełnosprawnej już rowerzystki na pewno będziemy obserwować. Ciekawe, czy w zawodowym peletonie będzie sobie radzić równie dobrze, co wśród niepełnosprawnych cyklistów?

Rafał Muszczynko