Gazeta.pl > Rowery >  trening

Jak się zachować po zejściu z roweru

11.03.2010 16:56
A A A Drukuj
Maja Włoszczowska Fot. Paweł Małecki/AG
Kilka rad Mai Włoszczowskiej o tym, co powinniśmy zrobić po zakończeniu wyprawy, aby do następnej przystąpić w pełni sił i chęci.

Rozciąganie

Każdy, ja też, zaraz po jeździe najchętniej położyłby się na trawie w słońcu i przeleżał pół godziny, żeby zregenerować siły. Ale prawidłowa regeneracja polega zupełnie na czym innym. Pierwsza rzecz, o jaką aż proszą się nasze mięśnie, to rozciąganie. Jazda na rowerze niestety powoduje skracanie mięśni, które przez to tracą swój wyjściowy zakres ruchów. Prawidłowy stretching po jeździe na rowerze, ale też podczas codziennej gimnastyki, nie tylko zapobiega skracaniu mięśni, ale i przyspiesza regenerację sił oraz zmniejsza ryzyko kontuzji.

Rozciąganiu warto poświęcić przynajmniej 10 minut. Należy zwrócić uwagę przede wszystkim na te mięśnie, które najbardziej pracują podczas jazdy. Są to głównie mięśnie nóg, ale też w dużym stopniu mięśnie piersiowe, obręczy biodrowej, pleców oraz przedramienia. Mało kto wykonuje stretching właściwie, a to podstawa, by w ogóle ćwiczenia miały sens. Przyznam, że ja sama dopiero niedawno nauczyłam się prawidłowego rozciągania... Najważniejsze zasady:

* rozciągamy się po 10-minutowej rozgrzewce, aby nie naderwać mięśni. Jeśli właśnie skończyliśmy jazdę na rowerze, to oczywiście ona była naszą rozgrzewką.
* ćwiczymy codziennie lub choćby co drugi dzień
* podczas ćwiczeń oddychamy. Wiele osób wstrzymuje oddech, kiedyś i ja, nawet podczas robienia pompek nie oddychałam, to błąd
* ćwiczymy bez bólu
* rozciągając mięśnie ud, zaczynamy od przedniej strony, później dopiero tylna
* prawidłowy system rozciągania to: napięcie (ok.10 sek) - rozluźnienie (2-3 sek) - rozciągnięcie (10 sek).

Na przedstawienie konkretnych ćwiczeń niestety zabraknie mi miejsca, dlatego polecam literaturę fachową, np. A. S. Solveborn: "Stretching. Sport i Turystyka". Można też zasięgnąć porad specjalisty: nauczyciela wf-u, instruktora fitnessu, a najlepiej dobrego fizjoterapeuty.

Płyny, węglowodany i drzemka

Obok rozciągania niezwykle ważną sprawą przyspieszającą regenerację sił po wyczerpującym pedałowaniu jest uzupełnienie płynów oraz zapasów węglowodanów (pisałam o tym m.in. w poprzednim odcinku). Jaka będzie kolejność - najpierw picie, później rozciąganie czy odwrotnie - nie ma tak naprawdę wielkiego znaczenia. Ważne by węglowodany, najlepiej w postaci płynnej, spożyć do pół godziny po jeździe. Do tego czasu spokojnie zdążymy się porozciągać.
Przez te pół godziny nasz organizm zdąży się już wystudzić, a to najlepszy moment na to, by się przeziębić. Nie zaprzątajmy sobie więc głowy pobocznymi zajęciami typu: sprawdzenie poczty mailowej, nieodebranych połączeń w telefonie czy wgranie zdjęć z wycieczki do komputera, tylko lećmy czym prędzej pod prysznic. Na wszystko na pewno znajdziemy czas później, zdrowie jest najważniejsze. Po kąpieli warto znaleźć czas na porządny obiad i chwilę relaksu. Cuda potrafi zdziałać poobiednia drzemka. Jeśli nie możemy sobie na nią pozwolić, zapewnijmy sobie przynajmniej spokojny długi sen w nocy. Gdy śpimy, nasz organizm regeneruje się najlepiej, nie oszczędzajmy więc na nim czasu.

Wziąłeś prysznic? Twój rower też chce

Tyle o regeneracji organizmu, jednak nie zapominajmy, że "zregenerować" musi się także nasz sprzęt. Dostarczył nam tylu przyjemności, odwdzięczmy mu się dobrym traktowaniem, a potrzebuje naprawdę niewiele. Najlepiej umyć go i zakonserwować zaraz po powrocie, jednak ważniejsze jest nasze zdrowie, więc nic się nie stanie, jeśli poczeka na swój prysznic 2-3 godzinki.
Mało kto lubi myć rower i często jego czyszczenie kończy się na przetarciu głównych ram. Takim myciem lepiej nie zawracać sobie głowy. Za sprawność roweru w głównej mierze odpowiada napęd, czyli przerzutki, łańcuch i zębatki. One podczas jazdy najbardziej zabijają się piaskiem, kurzem i błotem, więc to nimi musimy się w szczególności zająć. Prawidłowe mycie roweru powinno wyglądać mniej więcej tak:

* bierzemy wiaderko z płynem (np. do mycia naczyń), szczotkę, gąbkę i szlauch
* płuczemy cały rower, zwracając uwagę na wszystkie zakamarki
* układ korbowy, przerzutkę, tylną kasetę i łańcuch spryskujemy specyfikiem do rozpuszczania smarów, np. dostępnym na stacji benzynowej płynem do mycia silników. Czekamy chwilę, by środek zaczął działać, po czym silnym strumieniem wody wypłukujemy wszystkie zabrudzenia
* szczotką szorujemy opony, a gąbką przecieramy pozostałe elementy roweru - ramę, kierownicę, amortyzator itp. - i spłukujemy wszystko wodą
* jak rower obeschnie (możemy mu w tym pomóc, przecierając wszystkie elementy suchą szmatką), smarujemy łańcuch i ruchome części przerzutek specjalnym olejkiem, który możemy zakupić w każdym sklepie rowerowym.

Czyściutki rower na pewno nacieszy nasze oko, a dbając o niego w ten sposób na co dzień, możemy być pewni, że będzie nam służył bardzo długo.

Maja Włoszczowska

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław


Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (6)

  • Gość: Gość

    0

    rower należy dokładnie czyścić i smarować w suchym terenie co 200/300km (w zależności czym smarujemy), po utaplaniu się w błotku trzeba wysmarować i dokładnie umyć najważniejsze części za każdym razem (bez względu czy czy jechaliśmy po bułki, czy na przejażdżkę 20km czy 150km)

  • Gość: Gość

    0

    ale poważnie należy codziennie myć rower tak porządnie i smarować te mechanizmy i tak dalej? nawet po jeździe do pracy i z pracy? z jednej strony bardzo dużo roboty.. ale z drugiej tyle zbierałam na simpla... jeśli trzeba to będę go kąpać nawet dwa razy dziennie ;)

  • Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    A specyfik z rozpuszczonymi smarami ładnie wsiąka w glebę

  • mavro

    Oceniono 18 razy 14

    Mialem okazje towarzyszyc wloskim zawodnikom w wyjezdzie kondycyjnym w Alpy. Po kazdym treningu wszyscy zdejmowali kola, przecierali szmatka z kurzu i ewentualnych sladow blota, spuszczali powietrze i chowali do pokrowcow. Rowery bez kol zabierali do pokoju i czyscili miekkimi wigotnymi szmatkami - do polysku. Nie zajmowalo to wiecej niz pol godziny. Chyba, ze byl deszcz - wtedy caly rower byl dokladnie myty, wycierany i smarowany. Tak wyglada szacunek dla sprzetu u zawodowcow.

  • Gość: Gość

    Oceniono 10 razy 6

    Klocki hamulcowe do wymiany od wody? A co się z nimi stało? Z czego były te klocki? Nie opowiadaj takich rzeczy.
    Takie gruntowne mycie należy się rowerowi w stanie jak na zdjęciu powyżej. Jak jeździmy tylko przy ładnej pogodzie i po suchej nawierzchni to faktycznie nie trzeba go co chwilę tak pucować. Co do smarowania łańcucha, to bywa, że i po jednej wycieczce wypada wpuścić po kropelce na ogniwo. Musi być suchy i czysty z zewnątrz i nasmarowany wewnątrz. Jak się coś nie zgadza to czeka go gruntowne szorowanie.
    Pozdrawiam rowerzystkę "Gość" i bezawaryjnej jazdy życzę!

  • Gość: Gość

    Oceniono 24 razy -8

    Wow.. jeśli tak dokładnie trzeba pucować rower po każdej wycieczce, to.. mnie się nie chce;)
    Ja swój myję z błota, a jak się bardziej pobrudzi, to zębatki, łańcuch itp. Ale przecież nie po każdej przejażdżce. Nie przesadzajmy.
    Poza tym raz umyłam rower, jak radzi pani Włoszczowska - bieżącą wodą. Klocki hamulcowe do wymiany:( To głupia rada. Ścierka, wiadro, szczotka. Wąż z wodą - nigdy!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Mazovia Blog
    Zagoń rower do roboty!

      Najczęściej czytane

      Najczęściej wyszukiwane

        Miasta dla rowerów
          Wiosna, więc wskakuj na rower
            Coca-Cola Lider Animator

              ZOBACZ TAKŻE