Jaki rower wybrać doradza Maja Włoszczowska

Maja Włoszczowska
11.03.2010 16:43

PEKIN IGRZYSKA OLIMPIJSKIE KOLARSTWO GORSKIE MAJA WLOSZCZOWSKA SREBRNY MEDAL FOT. KUBA ATYS / AGENCJA GAZETA

Zakładam, że nie interesują nas skrajne odmiany kolarstwa: tor, downhill, trial i bmx (fani tych dyscyplin nie potrzebują map rowerowych...). Najbardziej popularne są rowery górskie, trekkingowe, szosowe oraz popularne holendraki (rowery miejskie). Ja uważam, że najpraktyczniejszy jest rower górski, który może zastąpić każdy z nich. Ale nie chcąc ich skazywać na porażkę, przytoczę zalety każdego

Zobacz także nasze pozostałe poradniki o kupowaniu roweru:
Ile pieniędzy wydać na rower?
Jaki typ roweru wybrać?

Jak sprawdzić rozmiar ramy?
Nowy czy używany?
Na co uważać kupując rower?
Jaki kolor wybrać?

 

Każdy rower ma zalety

Rower miejski, tzw. holendrak ma wiele udogodnień sprawiających, że jazda nim w ruchu ulicznym będzie bezpieczniejsza. Są to: geometria zapewniająca wyprostowaną pozycję, wygięta kierownica, nóżka, lampki, dzwonek, hamulce torpedo, przerzutki planetarne (wewnątrz piasty tylnego koła), błotniki, osłona na łańcuch i oczywiście bagażnik.

Rower szosowy polecam dla prawdziwych fanów tej odmiany kolarstwa. Do rekreacyjnej jazdy po szosie wystarczy w zupełności zmiana opon w rowerze górskim na wąskie slicki (bez bieżnika). Niewątpliwie jednak jazda po asfalcie na prawdziwym rowerze szosowym da nam więcej przyjemności. Ma on nie tylko wąziutkie opony, ale jest dużo lżejszy i przede wszystkim sztywniejszy. Zawsze, gdy w marcu przesiadam się z zimówki na swojego fantastycznego szosowego Scotta, czuje się, jakbym miała dwa razy więcej energii.

Roweru trekkingowego nie polecam. Ani to rower miejski, ani górski. Ma większe koła i cieńsze opony niż typowy góral oraz jest wyposażony w nóżkę, bagażnik, lampki i błotniki. Nadaje się głównie do przejażdżek po parku czy na działkę, jest też niezłym rozwiązaniem na wielodniowe wycieczki, podczas których wozimy ze sobą bagaż (w nawet namiot) i poruszamy się głównie po ubitych drogach. Wystarczy jednak do górala zamontować bagażnik i mamy to samo.

I nareszcie mój faworyt - rower górski. Najbardziej praktyczny i jedyny, na którym możemy pokonywać trudne, górskie szlaki, a to największa frajda.
Ważne są szczegóły

Kilka najistotniejszych rzeczy, na które należy zwrócić uwagę:

Amortyzator. Może być jeden (tylko przedni) - taki rower zwany jest hardtailem - lub dwa (full). Ten drugi będzie cięższy, co odczujemy na podjazdach (to główny powód, dla którego większość zawodników światowej czołówki wybiera hardtaile). Na fullu jednak będzie bardziej komfortowo na trudnych zjazdach i wyboistych odcinkach. Jest lepszy dla osób z problemami kręgosłupa. Sama jestem fanką hardtaili, bo nie lubię dźwigać. Ale w tym roku przetestuję świetnego fulla scotta - sparka. Którąkolwiek wersję wybierzemy, zwróćmy uwagę, czy amortyzator ma blokadę, która oszczędzi nam mnóstwo energii na podjazdach. To największy wynalazek ostatnich lat i nie wyobrażam sobie już jazdy bez blokady amortyzatora.

Hamulce. Tarczowe lub V-brake, czyli szczękowe. Pierwsze są bardziej niezawodne, ostrzejsze i lepsze w trudnych warunkach, ale wymagają dobrej konserwacji i ustawień. Jeśli ciężko przychodzi nam dbanie o sprzęt, lepiej zadowolić się hamulcami typu V-brake.

Manetki . Ja do zmiany przełożeń używam najnowszych manetek shimano (dual control), które są zintegrowane z klamką hamulcową. Znam też jednak amatorów rozwiązań typu rapid fire i gripshift. W tym wypadku trzeba samemu sprawdzić w sklepie , które będą nam najbardziej odpowiadały.

Pedały . Tylko i wyłącznie zatrzaskowe SPD. Dzięki nim w stu procentach wykorzystamy możliwości górala, bo pod górkę nie tylko naciskamy pedały, ale także ciągniemy je do góry, a na zjazdach możemy lepiej kontrolować rower i bez trudu przeskakiwać przeszkody.

Opony. Do rekreacji najlepiej wybrać uniwersalny bieżnik, dobry zarówno na ubite szutrowe drogi, jak i lekkie błoto (np. geax argo). Warto też wyposażyć się w wąskie opony bez bieżnika. Przydadzą się na wycieczki po asfalcie. Eksperymenty pozostawmy na przyszłość.
Wszystkie dalsze wybory zależą od finansowych możliwości. Im więcej pieniędzy, tym bardziej niezawodny i lżejszy sprzęt. Można wydać na rower nawet 30 tys. zł, ale już za 3-4 tys. kupimy naprawdę dobry sprzęt.

Kupuj sprzęt na miarę

Niezależnie jaki rower wybierzemy, musimy dobrze dopasować go do wzrostu i długości nóg. Każdy producent ma inną geometrię ramy i centymetr raczej na niewiele nam się przyda. Najlepiej kupować rower w sklepie z fachową obsługą, a w ostateczności skorzystać z tabeli rozmiarów danego producenta. Wysokość siodełka należy ustawić tak, by stawiając piętę na pedale noga była wyprostowana w kolanie (oczywiście korby ustawiamy tak, by były przedłużeniem rury podsiodłowej, a stopę stawiamy na pedale korby dolnej). Powinniśmy także swobodnie dosięgać kierownicy - tą długość można regulować jej wspornikiem. Klamki hamulcowe należy ustawić pod takim kątem, by położone na nich palce układały się w linii prostej z rękoma.

Maja Włoszczowska

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Zobacz także
Komentarze (60)
Zaloguj się
  • Gość: Gość

    Oceniono 87 razy 55

    "Roweru trekkingowego nie polecam. Ani to rower miejski, ani górski."
    Tak samo rower górski nie jest ani szosowy, ani trekkingowy. Ja sam mam trekking i na pewno na zachwalanego górala bym nie zmienił, raz że ciężki, dwa że małe koła, a trzy że nie jeżdżę takim stylem jak Pani Maja, tylko po ulicy.

  • Gość: Gość

    Oceniono 47 razy 43

    Nie w pełni zgadzam sie z Pani opinią dot. rowerów trekkingowych. Stwierdzenie "Ani to rower miejski, ani górski." nie jest specjalnie odkrywcze. Adekwatnie mógłbym stwierdzić, ze rower górski to ani trekking ani miejski. I bardzo dobrze, bo przecież każdy słuzy do jazdy w innych (specyficznych) warunkach. Pani stwierdzenie, że "Wystarczy jednak do górala zamontować bagażnik i mamy to samo." uznaję za "wypadek przy pracy". :->> Wystarczy przejechać dziennie ok. 100 km twardymi (np. asfaltowymi czy szutrowymi) drogami góralem i trekingiem by stwierdzić, że samo zamontowanie bagażnika jednak nie wystarczy. Pozdrawiam serdecznie pełen uznania dla Pani osiągnięć.

  • Gość: Gość

    Oceniono 44 razy 42

    Co prawda mam rower górski, ale nie podoba mi się takie spostponowanie "trekkinga". Po prostu każdy typ roweru służy do czegoś innego - trekking akurat do dłuższych wycieczek. To, że pani Maja na takim nie jeździ, nie znaczy, że ktoś inny nie uzna go za idealny dla siebie.

  • Gość: Gość

    Oceniono 51 razy 41

    "na swojego fantastycznego szosowego scotta CR1 (od tego roku Addict)"
    I po co się chwali? Jak dla mnie prawdziwy kolarz nie pogardzi nawet starym szosowym "Huraganem" - byleby jeździć. W artykule przewijają się same nazwy marek co sugeruje, że artykuł jest sponsorowany, a co za tym idzie - gó... warty.

  • Gość: Gość

    Oceniono 39 razy 35

    Zgadzam się z komentarzem ,że rower trekkingowy jest zupełnie OK dla tych co wcale nie mają ochoty jeździć po bezdrożach.Pani Maja jest młodą profesjonalistką i dla niej rower górski jest na pewno super ale dla zwykłych w tym już nie najmłodszych rower trekkingowy jest dobrą alternatywą allround.Sam jeżdżę na takim rowerze od wielu lat i nie zamieniłbym go na górala ( no chyba ,że na specyficzną trasę ).

  • teyoo

    Oceniono 31 razy 29

    "jedyny, na którym możemy pokonywać trudne, górskie szlaki, a to największa frajda."
    Jak dla kogo. Ja tam lubię jeździć po różnych nawierzchniach: leśne ścieżki, asfalty, szuter, łąki.. i zwiedzać, oglądać. Męczenie się rowerem po górach mało mnie rajcuje - kocham góry, ale z perspektywy piechura:) A rowerkiem najbardziej lubię popylać "krajoznawczo" po wyżynach, nizinach:) Także - nie uogólniajmy, nie dla każdego rowerzysty góry to cud. Pani Maja popełnia typowy błąd i wszystko ocenia z własnego punktu widzenia. Widać to np. w poradach dot. roweru i wychwalania górala. Tymczasem wiele osób woli trekkingi czy szosówki. Ja mam górala, ale na dłuższe wycieczki też wolałabym trekkinga. Trzeba umieć rozróżnić WŁASNE preferencje od obiektywnego doradzania innym, pani Maju. Na co np. mojemu 60-letniemu ojcu góral? Do przejażdżek po parku? To jak strzelanie z armaty do muchy:)

  • Gość: Gość

    Oceniono 34 razy 28

    Jestem pełna podziwu dla Pani Mai. Jednak ten artykuł jest zupełnie bez sensu. Czy Pani Maja jeździła kiedykolwiek na wielodniowe wyprawy rowerowe z sakwami? Chyba nie. Przynajmniej taki wniosek można wysnuć z Jej porad. Pochodzi z Jeleniej Góry, więc ma wokół siebie górki, zatem zachwala rower MTB, bo taki wydaje Jej się najprzydatniejszy w każdej sytuacji w Jej naturalnym środowisku życia. A my wiemy, że trekking na polne drogi też się doskonale nadaje na wyżynach, nizinach, pojezierzach i pobrzeżach, w górach też da radę, choć tam MTB może sobie poradzić lepiej:)

  • Gość: Gość

    Oceniono 32 razy 22

    Nie za bardzo rozumiem co Pani Maja ma na myśi tak wychwalając rower górski? Kształt ramy czy koła 26 cali? W sumie nie wiem po co czy to w mieście czy na trasach rowerowych (pomijajac zabawe w górach) męczyć się na 26-tkach. Jestem naprawdę zdziwniony tym artykułem

  • Gość: Gość

    Oceniono 32 razy 20

    Ja uważam, że trekking jest bardzo fajnym rowerem. Od kilku lat jeżdżę z ojcem i bratem na wyprawy (ok. 1 tydzień) i z doświadczenia wiem, że jest to rower na prawie wszystkie rodzaje dróg z wyjątkiem ostrego terenu i gór. Do tego jest szybki i wygodny. Chcąc wjechać na teren albo w góry ma za duże koła ale w pozostałych nawierzchniach sprawuje się świetnie. W ubiegłym roku dołączyła do nas koleżanka (trochę "zielona") na góralu na małych kołach (26 cali)... porażka- była zawsze z tyłu a i tak wcześniej załadowała się do pociągu i odjechała do domu bo nie dała rady. Jak już napisał kolega: "KAŻDY TYP ROWERU SŁUŻY DO CZEGOŚ INNEGO"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX