Jaki rower wybrać doradza Maja Włoszczowska

Zakładam, że nie interesują nas skrajne odmiany kolarstwa: tor, downhill, trial i bmx (fani tych dyscyplin nie potrzebują map rowerowych...). Najbardziej popularne są rowery górskie, trekkingowe, szosowe oraz popularne holendraki (rowery miejskie). Ja uważam, że najpraktyczniejszy jest rower górski, który może zastąpić każdy z nich. Ale nie chcąc ich skazywać na porażkę, przytoczę zalety każdego

Zobacz także nasze pozostałe poradniki o kupowaniu roweru:
Ile pieniędzy wydać na rower?
Jaki typ roweru wybrać?

Jak sprawdzić rozmiar ramy?
Nowy czy używany?
Na co uważać kupując rower?
Jaki kolor wybrać?

 

Każdy rower ma zalety

Rower miejski, tzw. holendrak ma wiele udogodnień sprawiających, że jazda nim w ruchu ulicznym będzie bezpieczniejsza. Są to: geometria zapewniająca wyprostowaną pozycję, wygięta kierownica, nóżka, lampki, dzwonek, hamulce torpedo, przerzutki planetarne (wewnątrz piasty tylnego koła), błotniki, osłona na łańcuch i oczywiście bagażnik.

Rower szosowy polecam dla prawdziwych fanów tej odmiany kolarstwa. Do rekreacyjnej jazdy po szosie wystarczy w zupełności zmiana opon w rowerze górskim na wąskie slicki (bez bieżnika). Niewątpliwie jednak jazda po asfalcie na prawdziwym rowerze szosowym da nam więcej przyjemności. Ma on nie tylko wąziutkie opony, ale jest dużo lżejszy i przede wszystkim sztywniejszy. Zawsze, gdy w marcu przesiadam się z zimówki na swojego fantastycznego szosowego Scotta, czuje się, jakbym miała dwa razy więcej energii.

Roweru trekkingowego nie polecam. Ani to rower miejski, ani górski. Ma większe koła i cieńsze opony niż typowy góral oraz jest wyposażony w nóżkę, bagażnik, lampki i błotniki. Nadaje się głównie do przejażdżek po parku czy na działkę, jest też niezłym rozwiązaniem na wielodniowe wycieczki, podczas których wozimy ze sobą bagaż (w nawet namiot) i poruszamy się głównie po ubitych drogach. Wystarczy jednak do górala zamontować bagażnik i mamy to samo.

I nareszcie mój faworyt - rower górski. Najbardziej praktyczny i jedyny, na którym możemy pokonywać trudne, górskie szlaki, a to największa frajda.
Ważne są szczegóły

Kilka najistotniejszych rzeczy, na które należy zwrócić uwagę:

Amortyzator. Może być jeden (tylko przedni) - taki rower zwany jest hardtailem - lub dwa (full). Ten drugi będzie cięższy, co odczujemy na podjazdach (to główny powód, dla którego większość zawodników światowej czołówki wybiera hardtaile). Na fullu jednak będzie bardziej komfortowo na trudnych zjazdach i wyboistych odcinkach. Jest lepszy dla osób z problemami kręgosłupa. Sama jestem fanką hardtaili, bo nie lubię dźwigać. Ale w tym roku przetestuję świetnego fulla scotta - sparka. Którąkolwiek wersję wybierzemy, zwróćmy uwagę, czy amortyzator ma blokadę, która oszczędzi nam mnóstwo energii na podjazdach. To największy wynalazek ostatnich lat i nie wyobrażam sobie już jazdy bez blokady amortyzatora.

Hamulce. Tarczowe lub V-brake, czyli szczękowe. Pierwsze są bardziej niezawodne, ostrzejsze i lepsze w trudnych warunkach, ale wymagają dobrej konserwacji i ustawień. Jeśli ciężko przychodzi nam dbanie o sprzęt, lepiej zadowolić się hamulcami typu V-brake.

Manetki . Ja do zmiany przełożeń używam najnowszych manetek shimano (dual control), które są zintegrowane z klamką hamulcową. Znam też jednak amatorów rozwiązań typu rapid fire i gripshift. W tym wypadku trzeba samemu sprawdzić w sklepie , które będą nam najbardziej odpowiadały.

Pedały . Tylko i wyłącznie zatrzaskowe SPD. Dzięki nim w stu procentach wykorzystamy możliwości górala, bo pod górkę nie tylko naciskamy pedały, ale także ciągniemy je do góry, a na zjazdach możemy lepiej kontrolować rower i bez trudu przeskakiwać przeszkody.

Opony. Do rekreacji najlepiej wybrać uniwersalny bieżnik, dobry zarówno na ubite szutrowe drogi, jak i lekkie błoto (np. geax argo). Warto też wyposażyć się w wąskie opony bez bieżnika. Przydadzą się na wycieczki po asfalcie. Eksperymenty pozostawmy na przyszłość.
Wszystkie dalsze wybory zależą od finansowych możliwości. Im więcej pieniędzy, tym bardziej niezawodny i lżejszy sprzęt. Można wydać na rower nawet 30 tys. zł, ale już za 3-4 tys. kupimy naprawdę dobry sprzęt.

Kupuj sprzęt na miarę

Niezależnie jaki rower wybierzemy, musimy dobrze dopasować go do wzrostu i długości nóg. Każdy producent ma inną geometrię ramy i centymetr raczej na niewiele nam się przyda. Najlepiej kupować rower w sklepie z fachową obsługą, a w ostateczności skorzystać z tabeli rozmiarów danego producenta. Wysokość siodełka należy ustawić tak, by stawiając piętę na pedale noga była wyprostowana w kolanie (oczywiście korby ustawiamy tak, by były przedłużeniem rury podsiodłowej, a stopę stawiamy na pedale korby dolnej). Powinniśmy także swobodnie dosięgać kierownicy - tą długość można regulować jej wspornikiem. Klamki hamulcowe należy ustawić pod takim kątem, by położone na nich palce układały się w linii prostej z rękoma.

Maja Włoszczowska

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław