Gazeta.pl > Rowery >  sprzęt

Maja Włoszczowska: Jak się ubrać, co wziąć w drogę?

11.03.2010 16:41
A A A Drukuj
Kiedyś do jazdy na rowerze wystarczała bawełniana koszulka, spodnie od dresu i ortalion na wypadek deszczu. Teraz warto skorzystać ze specjalistycznych ubiorów ze specjalnych materiałów, skrojonych tak, by zapewnić nam komfort jazdy niezależnie od warunków atmosferycznych.

Zadbaj o bezpieczeństwo

Przyjemnie jest czuć podczas jazdy wiatr we włosach, zwłaszcza w upalne dni, ale ten komfort nie jest wart ryzyka. Niezależnie czy planujemy wycieczkę po szosie, czy ścieżce rowerowej, zawsze zakładajmy kask. Chwila nieuwagi, wystający korzeń, pies wyskakujący z pobocza lub nieostrożny kierowca i upadek gotowy. Niejednemu kolarzowi kask uratował życie. Sama dzięki niemu wychodziłam bez szwanku ze zderzeń z drzewem lub asfaltem.

Przy upadku ochronią nas też rękawiczki. Bo spadając z roweru chronimy swoje ciało, odruchowo wyciągając ręce. Bez rękawiczek pozdzieramy sobie opuszki. Takie obrażenia długo i nieprzyjemnie się goją. Rękawiczki na chłodniejsze dni powinny mieć długie palce, a przy temperaturze poniżej 5 st. Celsjusza warto zainwestować w te wykonane z grubych tkanin membranowych lub nawet z neoprenu.

Buty - oczywiście najlepiej specjalistyczne, z zamocowanymi w podeszwie blokami, które wepniemy w pedały typu SPD. Absolutnie bez sznurowadeł. A jeśli już, to z możliwością schowania ich pod rzepem. Inaczej wkręcą się w korbę i będziemy musieli korzystać z ochrony kasku i rękawiczek... Buty muszą być wygodne, możliwie lekkie i wodoodporne (z nielicznymi fragmentami siatki, dającymi naszym stopom oddychać).

Ubierz się w obcisłe

Warto pójść za radą Lecha Janerki i "ubrać się w obcisłe, bo to warto mieć styl". Specjalistyczne spodenki są po prostu wygodne - nie krępują ruchów, nie zahaczają o siodełko i chronią przed obtarciami. Mają też wszytą specjalną (bezszwową) wkładkę, popularnie zwaną "pampersem". Zapewnia nie tylko wygodę na siodełku, ale także wchłania pot - zabezpiecza przed obtarciami i rozwojem bakterii. Pod żadnym pozorem nie zakładajmy pod takie spodenki dodatkowej bielizny! W chłodniejsze dni można ubrać spodnie z długimi nogawkami, jednak lepszym rozwiązaniem są spodnie z odpinanymi nogawkami z delikatnie ocieplanego materiału. W razie potrzeby w każdej chwili można je zdjąć i wsadzić do kieszeni.

U góry ubieramy się "na cebulkę", wtedy w każdej chwili można coś zdjąć lub nałożyć. Na gołe ciało powinniśmy założyć tzw. potówkę - bieliznę sportową, która zatrzymuje ciepło i odprowadza pot na zewnątrz. Dobrą termoregulację zapewni podkoszulek ze sztucznej tkaniny, ale zwykły, bawełniany, też wystarczy. Na niego najlepiej założyć standardową koszulkę kolarską z "oddychającej" tkaniny z trzema kieszonkami z tyłu, do których można zabrać niezbędne rzeczy. W upał taki ubiór wystarczy. Profilaktycznie można zabrać do kieszonki kamizelkę - z przodu wykonaną z nieprzewiewnej tkaniny, a na plecach z takiej, która zapewnia wentylację.

W przypadku gorszych warunków atmosferycznych komfort jazdy zapewnią nam: koszulka z długim rękawem z cieplejszej tkaniny niż krótka koszulka, ale też delikatnie przewiewna; ciepła bluza/kurtka - nieprzewiewna i w dużej mierze chroniąca przed deszczem (najlepsze są te z tkanin membranowych, nie polecam polarów, zbyt przewiewnych na rower); wiatro- i wodoodporna pelerynka.
Zapewniam, że jestem świetnym testerem strojów. Temat przerabiam, bo moja mama prowadzi firmę Quest, produkującą odzież kolarską.

Sam telefon nie wystarczy

Ubrani, możemy jechać, ale pod warunkiem, że zabraliśmy wszystko, co może nam się przydać na trasie. Ja zwykle zabieram tylko telefon komórkowy, dzięki któremu zawsze mogę wezwać superpomoc w postaci mojego brata Michała. Nie radzę jednak mnie naśladować. Po pierwsze - nie każdy ma tak dobrego brata, a po drugie - brat może być czasem zajęty...

W drogę warto więc wziąć:

** zestaw awaryjny, czyli zapasową dętkę, pompkę (lub nabój z powietrzem), łyżki do ściągania i zakładania opon;
** rowerowy "scyzoryk" z kluczami imbusowymi i spinaczem do łańcucha
** wspomniany telefon, który może się przydać, choćby do robienia zdjęć
** bidon z napojem izotonicznym oraz coś do jedzenia, najlepiej batonik energetyczny
** pieniądze na wypadek wszelki - najczęściej celem uzupełnienia bidonu
** mapę (mam nadzieję, że nie muszę pisać jaką).

To wszystko zmieścimy do torebeczki podsiodłowej i kieszonek w koszulce.
No i oczywiście dobre towarzystwo, które dostosuje się do naszego tempa jazdy. W drogę!

Maja Włoszczowska

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (20)

  • Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    O paeudokierowcach można tylko powiedzieć,że są groźni dla wszystkich,samych siebie też.Z jezdni to trzeba wiać bo tam jesteś intruzem,a najważniejsze ,że jesteś jako rowerzysta słabszy.Potem nieszczęście,ale rozum wtedy śpi szczególnie u ABSów w BMWicach.Dziś jeden nawet nie zwolnił na czerwonym ,trzeba było poczekać.Bo inaczej to by się tylko otrząsnąl i pojechał dalej.

  • Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    Batonik jednak jest lepszy niz 3 snikersy.Przede wszystkim ze względu na skład.Strzł węgli powoduje tylko jeszcse większe łaknienie i tak spożywamy nieproporcjonalnie dużo kalorii,a przecież to okazja do zrzucenia tłuszczu.

  • Gość: Gość

    Oceniono 9 razy 7

    Nie jestesmy smieszni z tymi strojami. Kto raz pojechal w pampersie i oddychajacej koszulce w upale jakies 60 km jadac ze srednia okolo 27-30 km/h to zmieni zdanie raz na zawsze. Stroje nie sa tanie, ale placi sie za jakosc (i marke tez), wygode i komfort.

  • Gość: Gość

    Oceniono 8 razy 6

    Od wielu lat jeździłem po mieście bez kasku, mimo kilku upadków i kilku bardzo groźnych sytuacji w scenerii - wydawało mi się - absolutnie bezpiecznej, które mogły skończyć się dla mnie conajmniej kalectwem;
    po ostatnim upadku ( na ścieżce rowerowej pieszy wszedł mi w rower ), w którym nie tylko się poobijałem ale również rozbiłem głowę, postanowiłem jednak, że nie wsiądę już nigdy na rower bez założonego kasku.

  • Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    Co do scyzoryka - jak komuś za miękki materiał to trzeba dodać pare złotych i z ze stopu CRMO - mam dwa i jakoś nie "miękną" w rękach
    Co do kasku to polecam - zaliczyłem parę upadków przez kierownicę ( nie opieramy się rękoma o ziemię tylko robimy przewrót unikając "dobicia" naszych pleców lub nóg rowerem )

  • Gość: Gość

    Oceniono 16 razy -10

    Smieszni jestescie z tymi strojami... Jedyny moj "specjalistyczny stroj" to kask i nie narzekam...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Mazovia Blog
    Zagoń rower do roboty!

      Najczęściej czytane

      Najczęściej wyszukiwane

        Miasta dla rowerów
          Wiosna, więc wskakuj na rower
            Coca-Cola Lider Animator

              ZOBACZ TAKŻE