Karbon w rowerach - drogi lecz wspaniały materiał [cz. 2]

Dla niektórych niezastąpiony materiał, dla innych przesadna drożyzna. Jakie funkcje w rowerach pełni karbon? Jakie akcesoria z tego materiału są warte zakupu, a które z nich powinni wybierać tylko zawodowcy? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w poniższym artykule.

Pierwsza część artykułu: Karbon w rowerach - wszystko co powinieneś o nim wiedzieć

Panie, dlaczego tak drogo?

 

Części z karbonu są drogie, to nie nowość. Dużo osób zastanawia się dlaczego kawałek rurki musi tyle kosztować. Przecież włókno węglowe jest już z nami na rynku od wielu lat, a produkty wykonane z tego materiału nadal są piekielnie drogie... Powód jest bardzo prosty. Jeszcze żadna firma na świecie zajmująca się wytwarzaniem elementów z karbonu, nie jest w stanie w pełni zmechanizować procesu produkcji. Praktycznie wszystkie części, a w szczególności ramy, wytwarzane są ręcznie. Taki proces jest bardzo czasochłonny. Wylicza się, że stworzenie ramy z tylnym zawieszeniem zajmuje 40 roboczogodzin, czyli tydzień pracy jednego pracownika.

karbon - produkcjaźródło: bikerumor.com

Do tego dochodzi skomplikowanie konstrukcji, bo trzeba pamiętać, że na jedną ramę potrafi składać się nawet 400 kawałków mat zwanych prepegami. Ułożenie z nich zaplanowanego wzoru tworzącego element nośny roweru jest żmudną i bardzo trudną pracą, która przypomina układnie puzzli. Przez to, że jest to ręczna robota, w grę wchodzi tak zwany czynnik ludzki. Czasem po prostu nie da się uniknąć błędów. Źle usytuowana czy niedostatecznie nasączona mata, pęcherzyki powietrza czy inne wady są wykrywane od razu na etapie produkcji. Wadliwe elementy (a niestety czasem też finalny produkt) są  oczywiście odrzucane, a każdy zmarnowany element podwyższa koszty produkcji.

Czynnik, który ma znaczący wpływ na cenę gotowych produktów z kompozytu, o którym mało osób zdaje sobie sprawę, to koszt energii. Do produkcji włókien karbonowych potrzeba jej bardzo dużo. Nici węglowe powstają w temperaturze 1500 stopni, a do ich wytworzenia potrzebny jest dość skomplikowany proces.

proces produkcji nici karbonowychźródło: motortrend.ca

Może jednak aluminium

 

Mając świadomość kosztów produkcji elementów z kompozytu, możemy zastanowić się, czy kupując nowy rower chcemy, aby czasem połowę jego wartości stanowiła karbonowa rama. Trzeba pamiętać, że podstawowe modele na szkielecie karbonowym zazwyczaj nie oferują zbytnio wygórowanego wyposażenia. Osprzęt w porównaniu z podobnym cenowo aluminiowym rowerem jest zdecydowanie słabszy. Owszem mamy wysoce zaawansowaną ramę, która jest dużo lżejsza (nawet od 500 gramów) od aluminiowego odpowiednika. Ramę, która dodatkowo lepiej tłumi drgania, ale ww. cechy nie wpływają tak bardzo na kulturę jazdy całego zestawu.

Ważniejsze od materiału tworzącego ramę są lekkie koła, amortyzator(y) czy dobra grupa osprzętowa. To te komponenty w znacznej mierze dopowiadają za gładkość jazdy, jakość i niezawodność roweru. Dlatego osoby, które traktują kolarstwo czysto rekreacyjnie, nie zamierzają brać udziału w poważnych zawodach i w dodatku mają ograniczony budżet, powinny raczej wybrać rower zbudowany na ramie aluminiowej, który wyposażony będzie w dużo lepszy osprzęt niż jego karbonowy, cenowy odpowiednik.

Karbonowe akcesoria, mostki, sztyce, kierownice...

 

Jeśli chodzi o dostępność rowerowych akcesoriów z karbonu, to w ostatnich latach sporo się w tym temacie zmieniło. Powstało mnóstwo mniejszych lub większych firm, które posiadają w swojej ofercie części z kompozytu. Firmy, które są na rynku od dziesięcioleci i kojarzone do tej pory były raczej tylko z produktami z metalu np. Ritchey, obecnie też mogą pochwalić się w wytwarzaniem elementów z kompozytu.

Karbonowe akcesoriaźródło: roadcyclinguk.com

Obecnie praktycznie każda część rowerowa, w większym lub mniejszym stopniu, może mieć swój węglowy odpowiednik. Oprócz tak oczywistych elementów jak kierownica, sztyca czy mostek, mamy tez karbonowe koła (obręcze), korby czy nawet siodełka... 

Mostki, kierownice i sztyce to najczęściej stosowane wyposażenie z karbonu znajdujące się w rowerze. Oferowane są one w dużej rozpiętości cenowej, czasem nawet w dość przystępnych pieniądzach. Oczywiście różnice cenowe wynikają z zastosowanych technologii, rodzaju włókien i tego, czy oferowany produkt jest jednolitym wyrobem z karbonu, bo np. mogą występować oploty karbonowe na rdzeniu aluminiowym, a to przekłada się oczywiście na masę elementu. Akcesoria karbonowe z górnej półki cenowej, głównie sztyce i kierownice, mają często limity wagowe. Na przykład sztyca Schmolke waży około 90 gramów a kosztuje prawie 2 tys. zł (słownie: dwa tysiące złotych). By osiągnąć taki efekt, w tym produkcie zastosowano mniej warstw mat karbonowych, czyli klasycznie: mniej gramów za większą cenę.


Dobrze czy to w ogóle ma sens? Czy stosowanie części z aluminium, często o podobnej wadze, za to wielokrotnie tańszych nie jest porównywalne? Owszem, stosowanie karbonu ma sens, a szczególnie w rowerach szosowych, w których nie występuje amortyzacja... Sztyca czy kierownica z włókien lepiej tłumi drgania niż jej aluminiowy odpowiednik, co przekłada się na większy komfort jazdy. Niektóre sztyce są specjalnie zaprojektowane tak, aby w kontrolowany sposób wyginały się (np. sztyca Cannondale). Daje to efekt amortyzowanej sztycy i poprawia wygodę jazdy po nierównym podłożu. To tyczy się również rowerów mtb, szczególnie modeli HT (bez tylnej amortyzacji), bo przy rowerach typu full będzie to niezauważalne.

Koła węglowe

 

Coraz więcej firm słynących z wytwarzania obręczy rowerowych i całych kół, eksperymentuje i wprowadza do swojej oferty koła zbudowane na obręczach z karbonu. Takie kółka cechują się ogromną sztywnością, niższa wagą niż aluminiowe odpowiedniki i często astronomiczną ceną (np. firma Lightweight oferuje komplet kół Fernweg za jedyne 19.600zł, czyli równowartość całego, bardzo dobrego, nowego roweru).

Lightweight-Fernwegźródło: bloggen.be

Kolejną kwestią jest wytrzymałość. Z kołami szosowymi temat jest trochę prostszy niż z kołami mtb. Podłoże po którym się poruszamy szosówką jest mniej wymagające i nie musimy obawiać się przeszkód, o które możemy zaczepić czy uderzyć. Jednak gdy pojawią się nieprzyjazne warunki atmosferyczne czyli deszcz, błoto - sytuacja zmienia się diametralnie. Przy hamowaniu zanieczyszczenia zbierające się na klockach hamulcowych działają jak papier ścierny (sprawa nie dotyczy rowerów wyposażonych w hamulce tarczowe) i nasze piękne węglowe obręcze mogą szybko ulec zniszczeniu - przetarciu.

koła karbonowe narażone są na niszczące działanie klocków hamulcowychźródło: velonews.competitor.com

Co do samej jakości hamowania również jest parę ale. Na mokrym podłożu kompozytowe obręcze hamują dość słabo, a do tego same klocki, które trzeba stosować do takich warunków (czyli miękkie) szybko się ścierają. Dlatego jeśli już ktoś się decyduje na zakup kompletu kół karbonowych, zazwyczaj ma drugi komplet aluminiowy do jazdy na co dzień i do treningów, a węgle zakłada tylko na wyścigi. Sprawa nie dotyczy dwóch typów rowerzystów: zawodowców, którzy mają sponsorów i bardzo majętnych klientach, którzy takimi rzeczami się nie przejmują.

Obręcze z włókien węglowych w rowerach mtb to też sprawa delikatna. Tutaj czyha więcej przeszkód, które mogą nam zniszczyć karbonowe cudeńka. Luźne kamienie, skały i inne twarde, często ostre przeszkody to wróg numer jeden. Kompozyt jest mocny, ale przy punktowym uderzeniu kruchy, dlatego na samą myśl o wybraniu się w góry (np. w okolice Szczyrku, czyli "beskidzką rąbankę") na rower z założonymi karbonowymi kołami za ponad 10 tys. złotych robi mi się słabo. Bałbym się zjeżdżać, wiedząc ile zła czai się na moje piękne węglowe koła. Chyba wziąłbym rower na plecy i zszedłbym piechotą podziwiając piękne widoki. Zawsze to o te 200-300 gramów mniej na grzbiecie niż w przypadku felg aluminiowych. 

Widelec

 

W rowerach szosowych często stosowany jest widelec z włókien węglowych. Odgrywa on podobną rolę jak rama, gdyż jest sztywny bocznie i nie tracimy naszej energii np. przy przyspieszaniu. Z drugiej strony jest na tyle elastyczny w płaszczyźnie pionowej, że tłumi drgania zdecydowanie lepiej niż widelec aluminiowy. Nawet w rowerach z niższej półki cenowej, zbudowanych na aluminiowych ramach producenci oferują nam z przodu kompozytowy sztuciec - dla poprawy komfortu jazdy.

Stalowy rower, karbonowy widelecźródło: http://hdpixa.com

Nie da się ukryć, że akcesoria z włókien węglowych bronią się swoją przydatnością w codziennej lub też wyczynowej jeździe. Sami musimy zastanowić się tylko, czy stać nas na to, aby dużym nakładem pieniędzy nieznacznie zmniejszyć wagę naszego roweru, podnosząc jednocześnie komfort jazdy. Swój wywód zakończę dwoma ludowymi mądrościami: wszystko jest dla ludzi i kto bogatemu zabroni?

Adam Sypniewski z rowereo.pl

Więcej o:
Komentarze (5)
Karbon w rowerach - drogi lecz wspaniały materiał [cz. 2]
Zaloguj się
  • Zbyszek Szakal

    Oceniono 1 raz 1

    dla przeciętnego zjadacza chleba wystarczy taka indiana z me z aluminiówką

  • bimota

    Oceniono 1 raz 1

    I PO CO TE WYWODY... WIADOMO, ZE NIE WARTO TEGO KUPOWAC...

  • swinton

    0

    Oczywiście że im rower lżejszy tym szybciej da się jechać.
    Więc policzmy...
    Aluminium, 10 kg, prawie w każdym dobrym sklepie. No może trochę karbonu.
    Karbon, 8 kg.

    Jeździec - 78 kg.
    I za 2% czy 3 % płacić 2000-3000 zł więcej? Szaleństwo!!!!

  • zekker

    0

    A tak zapytam, co z utylizacją zużytych części karbonowych?
    Stal, aluminium, tytan można dać na złom i przetopią. Kompozyt chyba nie bardzo nadaje się na przetworzenie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX