Plecak Thule Pack'n Pedal Commuter - miejski sojusznik [TEST]

Rowerzyści wożący bagaże na swoich rowerach dzielą się na dwa typy: tych co wożą towar w sakwach oraz tych, którzy wolą dźwigać go na własnych barkach. Inżynierowie ze szwedzkiej firmy Thule, projektując swój asortyment, myślą zarówno o jednych jak i drugich. Do naszej redakcji trafił tym razem rowerowy plecak szwedzkiego pomysłu, który niektórymi swoimi rozwiązaniami przypomina sakwę

Plecak Thule na pierwszy rzut oka nie wygląda szałowo. Nie jest zaprojektowany do szybkiej sportowej jazdy, więc nie jest mały, opływowy i lekki. Jego kolor, czyli smutna czerń, też nie wyróżnia go niczym szczególnym, gdyby postawić go na sklepowej półce.

Plecak Thule Commuter fot. Thule

Dlaczego? Otóż ewidentnie inżynierom firmy Thule nie zależało na stworzeniu pięknego dzieła sztuki, a wręcz przeciwnie, chcieli zaprojektować do bólu praktyczny plecak miejski. Postanowiłem sprawdzić, czy im się to udało.

Plecak wykonany jest z mocnego i bardzo odpornego na uszkodzenia mechaniczne materiału - nylonu 500D. Jego moc bagażową stanowi przede wszystkim kieszeń główna o pojemności 24l.

Wnętrze Commutera fot. Thule

Nie jest to jakoś bardzo dużo, ale pamiętajmy, że plecak ten został zaprojektowany do "komutowania" po mieście, a nie do kilkudniowych wycieczek poza nie. Bardziej od zmieszczenia jak największej ilości bagażu, mieszczuchowi zależy na bezpiecznym i wygodnym transporcie kilku codziennie wożonych rzeczy. Inżynierowie z Thule pomyśleli o użytkownikach laptopów, którzy nie chcą (lub nie mogą) się z nimi rozstawać. W kieszeni głównej, wpięty na trzy zatrzaski, znajduje miękko wyściełany, ochronny pokrowiec na 15 calowego laptopa.

Plecak Thule Commuter fot. Thule

Bardzo łatwo można go wypiąć i nie trzeba traktować go zawsze jako integralnej i nierozdzielnej z plecakiem części.

Kieszeń główna plecaka zamykana jest na suwak zamontowany w usztywnionym pasku i... rolowany, zupełnie jak w niektórych modelach wodoodpornych sakw rowerowych, z którymi to skojarzenie nie jest wcale tylko wizualne. Kieszeń główna bowiem jest nieprzemakalna, nawet bez użycia pokrowca przeciwdeszczowego, w który wyposażony jest plecak.

Plecak Thule Commuter fot. Thule

Po zrolowaniu, końce kieszeni można spiąć ze sobą, lub też z bokami plecaka za pomocą plastikowych klamer. Wysokość plecaka można też regulować. Jak? Wszystko zależy od tego ile razy zwiniemy usztywniony pasek z suwakiem - raz czy może cztery razy.

Zobacz też: Mieszczuch na wycieczce, czyli recepta na 200 km w 3 dni

Bagażu, do którego chcemy mieć szybki dostęp, nie musimy zamykać w głównej komorze, gdyż plecak Thule wyposażony jest w dwie naszyte kieszenie - jedną mniejszą i drugą większą. Do tej ostatniej zmieści się całkiem sporo "towaru", a sama wyposażona jest w dwie niezamykane siatkowe przegródki, jedną dużą zabezpieczoną suwakiem oraz karabińczyk do przyczepienia np. kluczy.

Plecak Thule Commuter fot. Thule

Dodatkową funkcjonalnością jest zamykane na suwak, wbudowane w plecak sztywne etui znajdujące się po jego lewej stronie. Etui jest na tyle spore, że zmieszczą się w nim dosłownie każde okulary przeciwsłoneczne, a także inne delikatne akcesoria, takie jak np. telefon, na które jest osobna przegródka.

Plecak Thule Commuter fot. Thule

Po drugiej stronie plecaka znajduje się zaś zewnętrzna, niezamykana kieszeń z siatki, idealna do przewożenia np. butelki z ulubionym napojem.

Plecak Thule Commuter fot. Thule

Usztywnione "plecy" produktu Thule na naszych własnych plecach leżą wygodnie, dzięki piankowym kostkom, które są miękkie i jednocześnie pozwalają na nikłą cyrkulację powietrza.

Plecak Thule Commuter fot. Thule

Nie jest to jednak idealne rozwiązanie, gdyż kostki te są za mało wystające, a swobodny przewiew może zakłócić zwykła bluza. Niestety rozwiązanie to nie do końca się sprawdzało w codziennym użytkowaniu i przy jeździe szybszym tempem, moje plecy robiły się mokre od potu.

Zobacz też: Test kieszonkowej szosy Tern Verge X18

Szelki plecaka Thule Commuter są wygodne i wystarczająco szerokie, nawet w upalny dzień zakładane na gołe ramiona nie wpijały się w skórę. Oprócz wygodnej regulacji długości szelek, co jest standardem, wyposażone są również w regulację wysokości (widoczną na zdjęciu wyżej) umieszczenia paska piersiowego - spinającego szelki ze sobą. Mamy do wyboru aż pięć ustawień wysokości, co ma pozytywny wpływ na wygodę użytkowania plecaka.

W swoich czeluściach plecak Thule kryje jeszcze dwie funkcyjne kieszenie. Jedna zawiera pokrowiec przeciwdeszczowy w pasującym do wnętrza plecaka kolorze - turkusowym. Pokrowiec ma odblaski oraz możliwość zaczepienia na nim rowerowej lampki.

Plecak Thule Commuter fot. Thule

Przeciwdeszczówkę umieszcza się bardzo łatwo i szybko, a przed zsunięciem się jej, zabezpiecza się ją paskiem na zatrzask poprowadzonym z tyłu plecaka. Druga kieszeń wyposażona jest w siatkę na kask rowerowy. Rozmiar siatki wystarczy do przewozu zwykłego kasku rowerowego, z kaskiem integralnym - np. do dowhillu będzie już problem, ale po mieście tylko nieliczni wożą takie cuda.

Plecak Thule Commuter fot. Thule

Jeżeli rozpatrywalibyśmy kolorystykę produktu Thule pod względem bezpieczeństwa, to jego czarny kolor musiałby wypaść najgorzej z możliwych. Jednak w istocie niekoniecznie tak jest. Commuter bowiem wyposażony jest w dużą liczbę elementów odblaskowych umieszczonych na szelkach (z przodu), na paskach do mocowania siatki (po bokach) i z tyłu plecaka, co poprawia widoczność rowerzysty po zmroku. Jeżeli byłoby to mało, to dodatkowo, z tyłu ma specjalną szelkę służącą do mocowania lampki rowerowej wyposażonej w klips. Aby poprawić widoczność zawsze też można założyć na plecak opisywany wyżej wściekle turkusowy pokrowiec przeciwdeszczowy.

Zobacz też: Na rower z plecakiem, czyli turystyka bliższa i dalsza

Plecak ten użytkowałem w różnych warunkach. Jeździłem z nim na rowerze do pracy i na rowerowe wyjazdy, np. na weekend do Kielc:

Pojechał ze mną na urlop, jeździł ze mną na motocyklu, mieścił w sobie wszystkie rzeczy potrzebne np. na siłownię. Mimo trzech miesięcy użytkowania nic nie popruło się, kolor nie wyblakł, odblaskowe logo nie starło się, żaden suwak nie zepsuł się. Thule Pack'n Pedal Commuter sprawdził się jako codzienny plecak do wszystkiego i gdyby nie słaba wentylacja pleców - byłby produktem praktycznie pozbawionym wad. Inną sprawą jest cena, wynosząca niebagatelne 659 zł, ale to jest już kwestia indywidualna...

Więcej informacji o produkcie na stronie producenta