Bagażnik rowerowy Thule EasyFold 932 [TEST]

Wybierasz się w podróż samochodem i chcesz zabrać ze sobą oprócz bagaży także swoje ulubione rowery. Jak to zrobić szybko i wygodnie? Sprawdzimy czy da się to osiągnąć za pomocą bagażnika Thule EasyFold 932

Do tej pory wyjeżdżając samochodem na wycieczki rowerowe, stosowałem dwa sposoby transportowania rowerów. Pierwszy z nich: rowery pozbawione kół wędrowały na tylną kanapę samochodu. Operacja taka trwała od kilku do kilkunastu minut, gdyż kanapę należało szczelnie okryć kocem, lub folią, rowery inteligentnie ustawić i zabezpieczyć. Ogólnie nic fajnego. Łatwiej szło pakowanie do samochodu kolegi, który jest może i mniejszy od mojego, ale za to nie jest sedanem, a hatchbackiem - czyli pakujemy go od tyłu. Jego przestrzeń bagażowa jest większa, a do transportu wystarczyło zdjąć tylko przednie koła obu jednośladów.

Drugim sposobem było przewożenie rowerów na bagażniku montowanym do haka. Rowery wisiały na dwóch wspornikach za górną rurę swoich ram i przypięte były gumami. Na wybojach niemiłosiernie obijały się o siebie, mimo zastosowania różnych sztuczek. Proces pakowania wydłużało oklejanie specjalną folią narażonych na utratę lakieru elementów ramy. Takie wożenie, jako osobie dbającej o swoje rzeczy, nie satysfakcjonowało mnie w najmniejszym stopniu, dlatego też zdecydowałem się dosłownie kilka razy na to rozwiązanie.

17 kg zrobione w Polsce

Przede mną paczka z napisem Thule EasyFold 932, pod nazwą produktu - informacja: MADE IN POLAND. Fajnie! Bagażnik nie jest lekki, waży 16,9 kg, ale zamontowanie go, czy przyniesienie z garażu, nie powinno dla aktywnej osoby stanowić bariery nie do pokonania. Boki bagażnika wyprofilowane są w dwa wygodne uchwyty, za które można go wygodnie nieść. Produkt Thule jest składany i przed rozłożeniem nie zajmuje dużo miejsca, mieści się w kartonie o wymiarach 68/62/32 cm.

Z pudła na hak

Montaż na haku auta jest dziecinnie prosty, należy podnieść uchwyt (dźwignię) do góry, nałożyć go na kulę haka, ustawić tak, żeby był w miarę prosto i nacisnąć w dół uchwyt zamykając go.

Thulefot. MB

Zadanie dla jednej osoby, nikt nie musi w tym pomagać. Następnie należy umieścić wtyczkę bagażnika w gniazdku haka holowniczego i prawie gotowe. Prawie, gdyż uchwyt mocujący bagażnik na haku można zabezpieczyć zamkiem na kluczyk. Warto to zrobić od razu, żeby mieć pewność, że bagażnik zostanie na swoim miejscu.

Rozkładamy

Thulefot. MB

Bagażnik przed pełnym rozłożeniem zabezpieczony jest dwoma dźwigniami, umieszczonymi w środku bagażnika. Aby w pełni rozłożyć go, należy nacisnąć obie dźwignie.

Thulefot. MB

Bagażnik po rozłożeniu zapewnia 123-centymetrowej długości oparcie dla dwóch rowerów. Ładowność bagażnika to 60 kg, po 30 na każdy rower - znaczy to, że nadaje się do przewożenia nawet najcięższych rowerów elektrycznych.

Trzy solidne punkty mocowania

Montaż rowerów to po prostu bajka. Rower mocowany jest w trzech punktach. Główne mocowanie, jednocześnie ustalające pozycję roweru - to uchwyt krótszy, dla roweru będącego bliżej samochodu i dłuższy, dla tego znajdującego się dalej.

Thulefot. MB

Uchwyt nakłada się bardzo zmyślnie i prosto na pałąk bagażnika, a jego koniec zaopatrzony w szczęki z silikonowym wykończeniem (zabezpieczającym ramę roweru przed porysowaniem) zamykane pokrętłem z zamkiem - na ramę roweru. W szczęki te zmieści się zarówno klasyczna rurowa stalowa rama, jak i różnego rodzaju ramy o dziwnych kształtach, profilach i średnicach. Koła, tak ustawionych rowerów, zabezpiecza się dodatkowo paskami zębatymi, mocowanymi za pomocą klamer.

klamryfot. MB

Obydwa rowery - jeden full w rozmiarze M, drugi HT o ramie 19” nie stykały się ze sobą, gdyż odległość między nimi była odpowiednia.

Swobodny dostęp do kufra

Rowery zapakowane, zabezpieczone - a tu wtopa. Trzeba jeszcze coś wsadzić do bagażnika auta - i co teraz? Producent przewidział to, że będziemy chcieli mieć swobodny dostęp do bagażnika swojego samochodu. Naciśnięcie jednej dźwigni nogą - umieszczonej centralnie z tyłu bagażnika - zwalnia blokadę - i rowery wraz z całą platformą odchylają się do tyłu.

thulefot. MB

Mogę spokojnie zapakować resztę bagaży. Przechylam rowery z powrotem do pionu, ciche klik - i "jest jak było".

W drogę

Rzut oka, czy światła i kierunkowskazy działają prawidłowo i gotowe - można jechać. Niestety będąc w Polsce mamy wątpliwości, czy stosowanie tego rodzaju bagażnika jest w pełni legalne, ze względu na to, że rowery zasłaniają tablicę rejestracyjną i światła samochodu - więcej informacji o tym znajdziecie tutaj. Zamierzam jednak nie przejmować się tym w najmniejszym stopniu. Ruszamy.

drogafot. MB

Stabilnie i cicho

Pierwszym testem stabilności bagażnika jest przejazd przez próg zwalniający. Rzut oka w lusterko... wszystko jest na swoim miejscu, rowery stoją stabilnie, nie ruszają się praktycznie wcale. Jedziemy dalej - do celu podróży oddalonego o 200 km. Cóż, nuda. Nie trzeba było się zatrzymywać aby poprawiać rowery, bagażnik Thule nie generował dziwnych dźwięków, połączenie elektryczne działało bez zarzutu - światła bagażnika świeciły się ochoczo. W drodze powrotnej także nic złego się nie działo, a na wzmiankę zasługuje jeszcze jedna sprawa - silikonowe uchwyty na ramę rowerów nie uszkodziły lakieru nawet w najmniejszym stopniu

Jedyna wada...

Bagażnik Thule EasyFold 932 zdał egzamin praktyczny celująco. Jest po prostu pozbawiony wad. Właściwie to nie, ma jedną wadę - jest nią cena. Za produkt firmy Thule zapłacić trzeba niebagatelną sumę przekraczającą dwa tysiące złotych.

Więcej informacji o produkcie na stronie producenta