Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

18.09.2016 14:21

Przejazd Krawężnikowy po Śródmieściu

Na Przejazdy Krawężnikowe jeżdżę ponad rok. To taka cykliczna impreza, za każdym razem w innej dzielnicy. Organizowana przez, kiedyś Pełnomocnika Rowerowego, a teraz też Pełnomocnika, ale również dyrektora ZDM.

Czasem trasę przejazdu projektujemy my - Warszawska Masa Krytyczna. Zbieramy uwagi od rowerzystów, porównujemy z własnymi doświadczeniami, czasem dodatkowo jedziemy w teren, żeby dokładniej obejrzeć bubla rowerowego. Robimy listę, czasem interaktywną mapę. A potem jedziemy.

 

Razem z urzędnikami miejskimi i dzielnicowymi objechałam rowerem na pewno ponad ¾ warszawskiej infrastruktury rowerowej.

 

Jeździli z nami również burmistrzowie, czasem zastępcy, naczelnicy wydziałów odpowiedzialnych za drogi. Bo nie ma to jak osobiście podskoczyć na krawężniku w poprzek drogi rowerowej czy wpaść przednim kołem w dziurę - to znakomicie poszerza horyzonty.  :-P

Jeśli chodzi o urzędniczą obecność, to Urząd Dzielnicy Śródmieście, kolokwialnie mówiąc, dał dupy. Burmistrza brak, vice brak, a umówiona pani Koordynator Rowerowy w ostatniej chwili wybrała szkolenie zamiast jazdy. Ostatecznie burmistrz wydelegował urzędnika, który jeździ na dwóch kółkach. Miły i sympatyczny młody człowiek, prawie cały czas głaszczący smartfona i nie bardzo rozumiejący, po co my właściwie dziś tak po dzielnicy jeździmy. Po czym, już pod koniec Przejazdu Krawężnikowego, okazało się, że te jego osobiste dwa kółka to są motorowe.

Żenuła…

 

Prawie wszystkie warszawskie urzędy dzielnicowe mają u siebie Wydziały Infrastrukry, Wydziały Inwestycji, Organizacyjne - zajmujące się drogami, tymi rowerowymi również. To w nich zazwyczaj są ulokowani dzielnicowi koordynatorzy rowerowi. Co ważniejsze, te wydziały podlegają burmistrzowi.

Dzielnica Śródmieście nie ma takiego wydziału. Tymi sprawami na Śródmieściu zajmuje się niepodległy i samorządny Zarząd Terenów Publicznych. Baaardzo niepodległy...

Różni byli na dotychczasowych przejazdach urzędnicy, również tacy niechętni albo obojętni rowerom i rowerzystom. Ale przynajmniej potrafili merytorycznie rozmawiać i przedstawić całkiem sensowne argumenty. Przedstawiciel Zarządu Terenów Publicznych z Zespołu ds. Dróg nie. Głównym argumentem było „mi to nie przeszkadza”. Silił się również na dowcipne uwagi, jak na widok kilkunastocentymetrowego krawężnika w świetle drogi rowerowej, na łuku i przy braku oświetlenia "To jak rowerzysta nie będzie miał 4 metrów do w ścieżkę nie trafi?"

Apogeum nastąpiło na Karmelickiej. To 300 metrów starego ciągu pieszo-rowerowego, część rowerowa z czerwonej fazowanej kostki, w całkiem niezłym stanie, tylko 2 rynsztoki poprzeczne do poprawy. Na wysokości żywopłotu przy budynku Karmelicka 28, na odcinku 19 metrów, między starą DDRką a chodnikiem stoi 13 słupków, grube, toporne, żeliwne. Takie tłuste pre-gamdzyki.

Ucywilizuję trochę dyskusję między mną a panem H z ZTP, bo inaczej nie nadawałaby się do druku… Wskazuję, że stoją w skrajni i nie pełnią żadnej roli, do usunięcia.

- Ale mi brak skrajni nie przeszkadza - to pan H.

- One są niezgodne ze Standardami Rowerowymi i należy je usunąć - próbuję tłumaczyć.

- Ale one są tu konieczne. Są one tu po to, żeby rowerzyści nie wyjeżdżali na część chodnikową i nie rozjeżdżali ludzi.

- Czemu nagle, na tych 19 metrach mieliby to robić? Na pozostałej długości, przedtem i potem, tej ulicy tego nie robią, to czemu by mieli robić tu?

- Te słupki ochraniają wychodzących z budynku, muszą tu zostać!!

- Te słupki żadnego wychodzącego nie chronią, bo one są tylko na długości żywopłotu.

- Ale tu są dzieci! Dzieci mogą wybiec - pan H sięga po najcięższy kaliber argumentacji.

Idę obejrzeć budynek. Wejście południowe, apteka. Wejście północne, ośrodek NFZ.

- Panie H, tu nie ma żadnych dzieci. Ten budynek tysiąclatki, tam za drzewami, to ma wyjście od Niskiej. Tu żadne dzieci z żywopłotu nie wybiegną, a i rowerzysta nie będzie się na żywopłot rzucał. Słupki do usunięcia.

- Protestuję! Tam dalej, to szkoła prywatna, tam są dzieci, słupki potrzebne.

Patrzę do przodu, za budynkiem jest rzeczywiście wyjście szkoły prywatnej. 

Ale tam nie ma słupków. Nie ma ich też na wysokości wyjścia z ośrodka NFZ. Są za to wymalowane pasy przez rowerową część ciągu pieszo-rowerowego.

Słupków tam nie ma. Są pasy. Słupki są tylko przy żywopłocie….

KURRRRTYNA!

 

ps1. Antyrowerowy beton! Beton utwardzony wulkanicznym szkłem! Kryształem! .... Przy czym pan H jest codziennym rowerzystą. Niecałorocznym. Ale i tak jeździ dłużej niż są czynne stacje Veturilo.

I jeszcze - chyba pierwszy raz spotkałam urzędnika miejskiego, który świadomie udziela kłamliwych informacji. Z uporem. Tfu! Chyba "poprawniej" będzie, jak napiszę, że udziela błędnych informacji, wprowadza w błąd. Tylko… po co? Wystarczyło przeczytać tabliczki na budynku, by stwierdzić nieprawdę.

 

ps2. To był w ogóle dziwaczny Przejazd Krawężnikowy. Pani z ZOMu mówiąca, że się na zieleni nie zna. Jeden inspektor z ZDMu nie zna numeru Pogotowia Drogowego ZDM, drugi otwarcie przyznaje iż nie zna zarządzenia 5523/10. Strata czasu na Bulwarach Wiślanych - przecież my oceniamy istniejącą infrastrukturę rowerową, po co nam teraz informacje o tej, co powstanie za rok. Pani zieleniarz z ZDM, która się szybko ulotniła.

 

z ciekawością oczekuję Protokołu po tym przejeździe ;-)

jolajola saratowicz

  

Czytaj więcej na blogu warszawska_masa_krytyczna.

Zobacz także

O autorze masa.waw.pl

avatar

Warszawska Masa Krytyczna jest to przejazd pojazdów napędzanych siłą ludzkich mięśni, odbywający się w ostatni piątek każdego miesiąca, bez względu na pogodę i porę roku, o godzinie 18:00 na Placu Zamkowym w Warszawie. Jest to impreza niekomercyjna, organizowana przez wolontariuszy chcących aby Wars...