Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

27.04.2016 21:47

Rowerowe działania pozorowane

             Każdego roku wraz z nadejściem lepszej aury tematyka rowerowa staje się nagłaśnianym punktem medialnej debaty. Nie budzi więc zdziwienia, że za każdym razem potrzebę poruszenia tego zagadnienia odczuwa coraz większa liczba osób ze świecznika. O ile cieszyć może sam fakt dostrzeżenia tego zjawiska, o tyle tym bardziej konieczne staje się przyglądnięcie się jego merytorycznym aspektom.Ubiegłe lata dostarczyły nam bowiem wysypu całej serii przykładów "magicznego myślenia" szeroko rozumianych przedstawicieli władzy. Postaram się je zwięźlę ująć w kilku wzajemnie przenikających się punktach.

1. Nowe zawsze oznacza lepsze, zwłaszcza gdy idą za tym unijne pieniądze.   W Warszawie od 2010 roku obowiązują nawet znośne jak na nasz kraj standardy tworzenia infrastruktury rowerowej. Nie było by w tym naprawdę nic złego, gdyby przy okazji dotowanego z Unii Europejskiej, wycenionego na około 64 mln euro projektu Warszawskiego Obszaru Funkcjonalnego, nie zdecydowano się zamienić tego dokumentu na gniot legislacyjny, który w swej wyjściowej wersji ledwie przypominał napisany na kolanach konspekt. Pominę już samo zagadnienie tegoż projektu, gdyż zostało ono wystarczająco opisane w poprzednim wpisie na blogu. Zaznaczyć jedynie pragnę, że sama jego treść w połączeniu z wybitną wiedzę i doświadczeniem włodarzy podwarszawskich gmin, oraz przeznaczoną na niego kwotą gwarantuje wysyp przecudownych rozwiązań, których rozmach ograniczany będzie wyłącznie fantazją twórców.

2. Ilość zawsze przechodzi w jakość.

 Ta zaczerpnięta niejako z minionej epoki maksyma, najpiękniej objawiła się przy okazji realizacji największej dotychczasowej inwestycji rowerowej - szlaku Green Velo, złośliwie zwanym przez niektórych "Green Failo". Otwarty z wielkim hukiem w obecności grona celebrytów szlak turystyczny okazał się być bowiem posiekaną szeregiem wątpliwych atrakcji trasą przełajową której niekoniecznie podoła przeciętny zwabiony walorami okolicy turysta rowerowy. Powyższa inwestycja nie dotyczy co prawda stolicy, jednak jest ona świetnym obrazem utartego w wielu umysłach podejścia, wedle którego jakość infrastruktury mierzy się wyłącznie w kilometrach dróg rowerowych.

3. Myślenie magiczne.

Mimo nastania dwudziestego pierwszego wieku, wciąż spotkać możemy się z poglądem wedle którego pewne przedmioty gwarantują ich posiadaczom określone cechy. W minionych latach amuletem takim miał być kask rowerowy, którego obowiązkowe posiadanie wbrew naukowo potwierdzonym w innych krajach badaniom, poprawić miało bezpieczeństwo wszystkich rowerzystów. Na chwilę obecną jako talizman lansowana jest karta rowerowa, której posiadanie zastąpić ma wieloletnią i przemyślaną edukacje komunikacyjną - którą przed zdobyciem wieku dorosłego każdy z nas winien dostąpić. Pomijam w tym miejscu fakt, iż jej wprowadzenie stanowiło by odwrotną dyskryminacje (reverse discrimnation) obywateli polskich, przez co podzieliła by ona na wokandzie konstytucyjnej losy choćby karty taternika. Istotny bowiem jest sam kontrfaktyczny sposób postrzegania rzeczywistości którego zachwiać nie potrafią ani nieubłagane statystyki, ani doświadczenia innych krajów. Zresztą niewykluczone iż lada dzień dowiemy się o reanimacji pomysłu obowiązkowego ubezpieczenia, czy okresowych przeglądów technicznych.

4. Strach przed dyktaturą.

W opinii wielu osób, w tym niestety pewnej części rowerzystów bezpieczeństwo zagwarantować można wyłącznie poprzez stworzenie odseparowanej i wydzielonej przestrzeni przeznaczonej wyłącznie dla rowerzystów. Nie dziwią więc pojawiające się wciąż głosy sprzeciwu przeciwko pasom rowerowym, kontraruchowi, czy samemu choćby uspokojeniu ruchu na ulicach lokalnych i dojazdowych. Ironiczne jest tym samym, że głosy te często połączone są ze swoistą troską o samych rowerzystów, którzy narażeni mieli by zostać na śmiertelne zagrożenia, od rozjechania na raku płuc skończywszy. Dla osób je głoszących nie jest istotne, że rozwiązania takie nie tyle nie pogarszają bezpieczeństwa, ile poprawiają komfort i sprawność poruszania się samych rowerzystów. Zaś najbardziej narażaną na zanieczyszczenia powietrza grupą są niestety piesi i użytkownicy samochodów. Praktycznie nigdzie rozwiązania takie nie przyczyniają się również do utrudnień w ruchu gdyż jak dowodzi mechanika płynów, przepustowość każdego naczynia ograniczona jest przez jego najwęższe gardło - w tych przypadkach najczęściej skrzyżowanie. Krótkowzroczność takiego rozumowania najlepiej obrazuje fakt, że miasta przyjazne dla rowerzystów to też miasta wygodne dla wszystkich mieszkańców, w tym również dla zmotoryzowanych.

5. Wiara we własny autorytet, połączona z "parciem na szkło".

Pewna rzecz wydaje się jednak pewna niczym "amen w pacierzu". Nadchodzące miesiące przyniosą nam wylew złotych myśli wszelkiej rangi specjalistów, począwszy od polityków, na celebrytach i byłych milicyjnych antyterrorystach skończywszy. Choć może wewnętrzna intencja autorów będzie niekiedy chwalebna, niekoniecznie przyczynią się one do poprawy sytuacji na drogach. Wręcz przeciwnie pomogą w sztucznym nakręcaniu przez media swoistej spirali nienawiści i antagonizowaniu wszystkich przeciwko wszystkim. Pomijając fakt wszelkiej maści niebanalnych memów, będzie to dla nas świetna okazja do sprawdzenia merytorycznej rzetelności tak niektórych mediów, jak i poszczególnych osób i instytucji.

 

     Cóż, nam zwykłym rowerowym zjadaczom chleba nie pozostaje nic innego, jak uważnie obserwować rozwój debaty publicznej i brać w niej aktywny udział - do czego gorąco wszystkich zachęcam.

Pozdrawiam rowerowo Tomek Przygoda Warszawska Masa Krytyczna

Czytaj więcej na blogu warszawska_masa_krytyczna.

Zobacz także

O autorze masa.waw.pl

avatar

Warszawska Masa Krytyczna jest to przejazd pojazdów napędzanych siłą ludzkich mięśni, odbywający się w ostatni piątek każdego miesiąca, bez względu na pogodę i porę roku, o godzinie 18:00 na Placu Zamkowym w Warszawie. Jest to impreza niekomercyjna, organizowana przez wolontariuszy chcących aby Wars...