Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

01.11.2015 18:04

Krakowska Maso Krytyczna, dlaczego nadal jeździsz?

Bardzo zdziwiła i zaniepokoiła mnie informacja, że władze Krakowa zakazały Masy Krytycznej 30 października. I nie zaniepokoiło mnie to, że zakazały (bo uważam, że zrobiły bardzo dobrze - a dlaczego zaraz wyjaśnię), tylko to, że w ogóle ktoś Masę próbował zorganizować.

Przypomnijmy: w marcu wcześniejszy organizator Masy dogadał się z władzami w sprawie budowy infrastruktury rowerowej. Ustalony został swojego rodzaju rozejm i Masa została zawieszona. Kompromis, jak to kompromis, nie wszystkim się musi podobać. Ważne jednak, aby go przestrzegać. Oczywiście w świetle prawa nikomu nie można zakazać organizowania "jedynej, niezależnej, prawdziwej i fundamentalistycznej Masy Krytycznej, przeciw rowerowej Targowicy", ale jest jeszcze coś takiego jak honor. A on wymaga przestrzegania wzajemnych ustaleń nawet gdy prawo do tego nie zobowiązuje. Bo niestety nie da się prawnie zobowiązać do czegoś nieformalnej grupy uczestniczącej w demonstracji - tyle że jeśli ktoś w niej uczestniczy, to powinien wiedzieć o co walczą organizatorzy i wykazać pewną dyscyplinę.

Bo jaki komunikat płynie od rowerowych "separatystów"? "Nieważne co zrobi miasto, i tak będziemy jeździć." Więc po co miasto ma iść na jakiekolwiek ustępstwa, skoro nic to nie zmieni? Organizowanie "masy niezadowolonych z kompromisu" może jedynie zaszkodzić prorowerowym zmianom, i to nie tylko w Krakowie, ale i w innych miastach pragnących iść jego śladem i wypracować wspólne stanowisko ze środowiskami rowerowymi.

Dodatkową kwestią jest wzbudzanie niechęci wobec rowerzystów u wszystkich innych uczestników ruchu. Oczywiście stara Masa także ją powodowała - ale przynajmniej o coś konkretnego walczyła. Jak każda demonstracja była po prostu jedynym sposobem zwróceniem uwagi władz miasta na problemy rowerzystów. I w miastach, gdzie nie ma jeszcze dialogu władze - rowerzyści, gdzie wszystko trzeba wywalczyć, Masa jak najbardziej jest potrzebna. Powiem więcej: im więcej w niej jedzie osób, im większe utrudnienia powoduje, tym lepiej, bo tym pozycja organizatora jest wyższa gdy już dojdzie do negocjacji.

Jednak gdy władze obiecują poprawę, po co demonstrować dalej? Oczywiście zwolennicy kontynuowania Masy mogą twierdzić, że wedle definicji jest to ruch nieformalny i żaden organizator nie ma prawa ich reprezentować. Tyle tylko, że definicja ta pochodzi z USA lat 90, a obecnie w Polsce sytuacja jest całkiem inna. U nas Masa to demonstracja i wedle przepisów, i konkretnego celu, i społecznego odbioru.

Żadna inna grupa (związki zawodowe, przeciwnicy ACTA, przeciwnicy imigrantów itp.) nie demonstrują w sytuacji, gdy ich przedstawiciele wypracują w władzami kompromis. A jeśli jakaś grupa nie uznaje układu i zaczyna robić własne protesty, szybko jest przez większość potępiana i uznawana za oszołomów. Czy o to chodzi jeżdżącym w krakowskiej Masie? Opamiętajcie się, nie idźcie tą drogą!

W Łodzi w piątek zapowiedziano, że w listopadzie będzie ostatnia Masa Krytyczna, później zostanie zawieszona na pół roku i może nie wróci już więcej. Mam nadzieję, że łódzcy rowerzyści okażą się bardziej honorowi od krakowskich i porozumienia nie złamią.

Na zdjęciu - październikowa Łódzka Masa Krytyczna w tunelu trasy WZ kilka godzin przed otwarciem dla ruchu.

Czytaj więcej na blogu W Łodzi na siodełku.

Zobacz także